Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Miłość zaczyna się od zapachu

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Nie wyszukane perfumy, ale feromony sprawiają, że między dwojgiem ludzi zaczyna „iskrzyć”. Zapach uruchamia w naszym mózgu chemiczną burzę, która daje początek miłości. Czy to uczucie miało jednak znaczenie dla marzącej o zamążpójściu młodej XIX wiecznej panny? Jaką wartość miłość ma dla nas dzisiaj?
 Miłość zaczyna się od zapachu

 Miłość zaczyna się od zapachu
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Skomplikowane tajemnice naszych zmysłów i szczegóły „polityki matrymonialnej” sprzed lat, tuż przed Walentynkami, odkrywają naukowczynie z Uniwersytetu Wrocławskiego: chemiczka dr hab. Elżbieta Gumienna-Kontecka prof. UWr oraz historyczka dr Monika Piotrowska-Marchewa.

Co o miłości wie chemia? Feromony działają w bardzo niskich stężeniach, ale to wystarczy, żeby wywołać zakodowaną reakcję fizjologiczną. Docierając do nosa napotykają bardzo czuły narząd lemieszowo-nosowy, ten z kolei aktywuje podwzgórze, łączące układ nerwowy z układem hormonalnym. Jeżeli ten mechanizm zadziała zaczynamy interesować się drugą osobą. Uruchomiona zostaje lawina sygnałów w mózgu.

– Od tego momentu głównymi bohaterami są: neuroprzekaźniki, hormony i neuropeptydy, które możemy nazwać strażnikami emocji. Windują nas na coraz wyższe poziomy miłosnych uniesień. Podwzgórze zaczyna wydzielać fenyloetyloaminę, która sprawia radość duszy i rozpoczyna tzw. huśtawkę emocji. Potocznie nazywana narkotykiem miłości ma działanie psychoaktywne. Jej podwyższone stężenie wywołuje stan euforii.– wyjaśnia dr hab. Elżbieta Gumienna-Kontecka i dodaje, że wzrost poziomu fenyloetyloaminy pociąga za sobą kolejne zmiany, m.in. wzrost noradrenaliny – substancji miłości, powodującej oblewanie się rumieńcem na widok ukochanej osoby. – Kolejny przekaźnik to dopamina, która występuje w roli hormonu szczęścia. Sprawia, że na obiekt swoich uczuć patrzymy z przymrużeniem oka, a jego wady wydają nam się urocze. Uwaga! Nadmierne ilości dopaminy mogą prowadzić do patologicznego uzależnienia od miłości – podkreśla dr Gumienna-Kontecka..

Wzrost stężenia dopaminy obniża poziom serotoniny – szczęśliwego posłańca we krwi, odpowiadającej za psychiczna równowagę. Zakochana osoba popada w skrajne nastroje, jednocześnie nie mogąc się doczekać kolejnego spotkania ze swoją drugą połówką.

– Sytuacja zmienia się po 18 miesiącach, maksymalnie 3-4 latach. Zakończenia nerwowe w mózgu adaptują się do podwyższonego stężenia fenyloetyloaminy. Ekscytacja przygasa i faza zakochania się kończy. Przynajmniej z punktu widzenia neurochemii. Ale nie musi to być koniec związku. Faza ta stanowi przejście od romantycznej miłości do złożonego szczęścia dojrzałego związku – przekonuje chemiczka.

Miłość zatem, jak wszystko w naturze oparta jest na chemii. To chemia rządzi miłością, pożądaniem i pasją. Czy wiedziano o tym w XIX wieku w Polsce?

W owych czasach nie zagłębiano się zbytnio w chemiczną naturę miłości. Panna czekała na kawalera. Od lat 40 XIX wieku zaczęły pojawiać się pierwsze ogłoszenia matrymonialne w prasie. Pierwszymi autorami tych ogłoszeń byli mężczyźni.

– Na początku XX wieku pojawił się za to „Flirt Salonowy” – pismo zawierające w większości ogłoszenia matrymonialne napisane przez kobiety. Męska klientela czasopism, umieszczająca swoje anonse podkreślała posiadanie stabilnego stanowiska, dobrego zawodu, stabilności finansowej. O walorach fizycznych niespecjalnie pisano. Bardzo liczyła się pozycja. U kobiet było zupełnie inaczej. Opisywały siebie jako miłą, opiekuńczą, troskliwą, świetną kandydatkę na żonę, widzącą siebie tylko u boku mężczyzny – mówi dr Monika Piotrowska-Marchewa. Trzeba było się śpieszyć, bo około 20 roku życia zostawało się już starą panną. Bycie samotnym było niezwykle dyskryminujące. Mężczyzna miał dużo więcej czasu. – Student był traktowany jako „początek mężczyzny” i w okresie studiów nie szukał żony – dodaje dr Piotrowska-Marchewa.

Obowiązywała podwójna moralność. Mężczyzna mógł sobie pozwolić na romanse.

– W przypadku kobiet nie dopuszczano myśli, że ma ona jakieś potrzeby emocjonalne, poza chęcią posiadania męża. Nie wypadało jej zatem wchodzić w żadne romantyczne związki. Jedyną możliwością stawało się zakochanie w narzeczonym, który zostawał jej mężem – podkreśla historyczka.

Co zatem by się stało, gdyby XIX wieczna dziewczyna przeniosłaby się w czasie? – Gdyby dowiedziała się, że istnieją tabletki antykoncepcyjne, moda unisex, jest pełna dowolność w kształtowaniu swoje biografii i duża swoboda w kształtowaniu stylu życia, przeżyłaby niewyobrażalny szok – mówi dr Piotrowska-Marchewa.

Jak jest dzisiaj? Niemal każde zachowanie w miłości uchodzi za dopuszczalne i zależne od indywidualnych preferencji. To miłość – a nie wspólnota potrzeb ekonomicznych jest podstawą małżeństwa. Nie zapominajmy jednak o chemii – to dzięki niej rodzi się uczucie, dla którego warto żyć.


otomedia.pl



o © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 17 kwietnia 2021
Imieniny
Anicety, Klary, Rudolfina

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości